Czyli jak płotka przeobraża się w rekina...

Maj / Czerwiec 2011 - Podsumowanie

Tym razem dwa w jednym, czyli podsumowanie maja oraz czerwca 2011.

Ostatni mój wpis był w maju, ale wówczas jeszcze urlopowałem. Urlop przeciągnął się do połowy czerwca i po półtoramiesięcznym balowaniu uznałem, że nie ma sensu robić wpisu bez żadnego przygotowania. Jako, że wiele się w tym czasie nie zmieniło, więc chyba nie znajdzie się nikt, kto by płakał z powodu 2-miesięcznego przestoju :)) Excell odpoczął, ja również, jedynie z portfela ubyło… Ale taka już natura urlopowania.

Podsumowując ostatnie dwa miesiące, w sumie nie wiem nawet o co zahaczyć. Moja aktywność na rynkach była znikoma, na giełdach też niewiele się ruszyło. Portfel nadal oscyluje na poziomie 20-22% w skali całego czasu inwestowania. Byłem już blisko pozbycia się paru funduszy, ale zdecydowałem, że poczekam. W sumie to dobrze zrobiłem, bo wyceny jednostek skoczyły ostatnio w górę. Teraz za to znowu mam dylemat, czy w końcu pozbywać się ich, czy jeszcze trzymać…

Chciałbym pozbyć się przede wszystkim funduszu INVESTOR Indie i Chiny. Po dobrych wzrostach pod koniec ubiegłego roku, niestety hindusi i chińczycy dostali zadyszki i indeksy tego funduszu ledwo co wychodzą na poziom mojego startu. Jak dla mnie jest to zbyt chwiejny fundusz o nazbyt dużej zmienności. Obecnie szukam dobrego momentu na wyjście. Środki przerzucę do funduszy stabilnych lub w obligacje (o czym poniżej).

HSBC Japan i Brazil już nie mają tak istotnego wpływu na portfel, ale generalnie chciałbym przejść z „inwestowania funduszowego” na bardziej elastyczne i tańsze – czyli obligacje. Działając na rachunku IKE, pozbywam się płacenia podatku, a jednocześnie jestem niejako „zmuszony” traktować ten typ inwestycji jako długoterminowy. To dobra metoda dla kogoś takiego jak ja, co każdego dnia budzi się z zapasem nowych pomysłów… Przez to moje „napalenie” wiele razy popełniłem niespodziewane ruchy, które niestety nie zawsze owocowały pomyślnie.

Przerzuciłem też trochę środków na lokatę do Getin Online. Patrząc na moje ostatnie ruchy, można mieć wrażenie że powoli zaczynam przechodzić na oszczędzanie pasywne. Akurat tego nie chciałbym robić, więc w kolejnym wpisie opiszę mój nowy projekt do którego dołączyłem się tuż przed urlopem.


Poniżej rozkład portfela za miesiąc maj i czerwiec 2011. Aktualne dane w zakładce "Portfel - aktualny stan" w menu na górze strony. Jak widać, mój portfel  wpadł w trend boczny :))




Podsumowując...
Po urlopie dostałem lenia i zachowuję się podobnie do wykresu portfela - raz w górę, raz w dół. Aby nie być całkiem "do tyłu" aktualizuję chociaż bazy danych z notowaniami giełdowymi i forex.

Ale dodatkowo za kulisami dzieją się rzeczy warte opisania, więc kolejny wpis już niebawem :))

Inspirujące historie

Zainspirowany wpisem FXMonster'a (http://fxmonster.pl/2011/05/14/historie-z-gieldy-wziete) od razu przyszła mi na myśl moja własna historia o podobnym wydźwięku. Czyli jak nieświadomie wiele lat temu zostałem może nie milionerem, ale przynajmniej posiadaczem znaczącego kapitału :))

Otóż sporo lat temu, trafiłem na temat giełdy w internecie. Nie była to jeszcze fascynacja a raczej ciekawostka, którą się zainteresowałem. Były to czasy gdy internet w Polsce dopiero zaczynał istnieć. Założyłem sobie wówczas konto na portalu Onet-Giełda, gdzie za wirtualne pieniądze mogłem zainwestować w spółki na GPW.

Tak od niechcenia przeglądając wykresy różnych walorów, zakupiłem za kilka(naście) tysięcy akcje pewnej spółki. Nie pamiętam już dzisiaj jej nazwy, ale wiem że zajmowała się chyba hodowlą kur czy indyków. Dzisiaj chyba już nawet nie jest notowana na GPW. Był to absolutnie bezpodstawny zakup - tak na próbę, by zobaczyć jak to wszystko działa.

Czas mijał. Cena sobie lawirowała bez spektakularnych wzrostów ani spadków. Z racji braku kapitału inwestowanie było wtedy dla mnie jedynie ciekawym sposobem na zarobienie pieniędzy, a nie na realny biznes. Z czasem zatem temat u mnie ostygł (głównie z braku tego kapitału i możliwości podjęcia się inwestowania w rzeczywistości) i zająłem się czymś innym, pozostawiając konto z zakupionymi akcjami na wiele lat.

Po tych kilku latach tematyka inwestowania powróciła do mnie jak bumerang. Internet był już wówczas na porządku dziennym. Nastały inne czasy. Zacząłem przekopywać portale finansowe, poszukując wiedzy. Przypomniałem sobie również o wirtualnym koncie sprzed lat. Po zalogowaniu się - mówiąc wprost - szczęka mi opadła. Okazało się, że z owych kilku tysięcy na moim koncie widnieje liczba 6-cyfrowa. Wiem, że wówczas mógłbym kupić za tą kwotę nowy dom. Było to soczyste ponad sto tysięcy zł...

Ta historia zainspirowała mnie i od tamtego czasu inwestycja na giełdzie nie była już dla mnie czystą ciekawostką, a celem, który nadal realizuję. I chociaż nie wysysam z giełdy milionów jak Warren Buffett, a stopy zwrotu nie są oszałamiające - to jednak uważam, że powrót do tematu był dla mnie trafioną decyzją.

Wniosek z tej czy innej podobnej historii jest jeden i jest to wniosek oczywisty: inwestycje giełdowe, czy jakiekolwiek inne powiązane z giełdą są zajęciem intratnym i przynoszącym sowite zyski. Wystarczy odpowiednia dawka kapitału, zorganizowane i zaplanowane działanie zgodne z wytyczonymi założeniami i... czas.

Tak - to czas jest naszym sprzymierzeńcem. Nie od razu Rzym zbudowano, nie podczas jednej sesji zostaniesz milionerem. Ale z upływem czasu, trzymając się planu, konsekwentnie inwestując osiągniesz upragniony cel jakim jest zysk wielokrotnie większy od standardowego wynagrodzenia z pracy (oczywiście zakładając, że nie jesteś prezesem banku ;)) bo ci chyba nie muszą narzekać na niskie zarobki...)


Z wakacyjnymi pozdrowieniami z Polski,
życzę wam jak i sobie owych wysokich stóp zwrotu z inwestycji.
A czas niech działa na naszą korzyść...

Kwiecień 2011 - Podsumowanie

Kolejny miesiąc minął i tradycyjnie w finansowej blogosferze jak grzyby po deszczu pojawił się wysyp podsumowań. Każdy liczy ile zarobił, zaoszczędził czy stracił, kumuluje te dane w zwarty wykaz i publikuje na łamach swych blogów. Zatem i ja nie pozostaję dłużny publikując stan swojego portfela za miesiąc poprzedni.

Kwiecień 2011.
Na rynkach kwiecień był bardzo owocny. Kolejne przełamania szczytów. Kolejne rekordy na giełdach. W portfelu tymczasem marazm i nuda. Przez cały miesiąc procenty ładnie podążają za indeksami posiadanych funduszy, co jednak ostatecznie kończy się wynikiem nijakim. Cały portfel jakby zatoczył pełny cykl sinusoidalny i powrócił do stanu początkowego w okolice -0,76% poniżej punktu wyjścia z 1 marca 2011. Czyli nic nadzwyczajnego.

Jak zawsze aktualne dane możesz znaleźć w zakładce "Portfel - aktualny stan" w menu na górze strony.

(kliknij aby powiększyć)

Co dalej?
Niestety przez długi czas nie uzupełniałem regularnie wpłat do wybranych funduszy. Za to środki z czasem się nieco rozpłynniły na inne aktywa, co w konsekwencji dało taki właśnie obraz - czyli portfel falujący wraz z indeksami.

Doszedłem do wniosku, że zbyt przesadna dywersyfikacja tylko komplikuje inwestycję i jednocześnie pochłania wiele czasu, którego i tak mam niewiele. Dlatego od kilku miesięcy nie ingeruję w skład portfela, trochę również z przyczyn finansowych - zawsze znajdzie się niespodziewany wydatek i z planów nici, trzeba zazwyczaj przełożyć na kolejny miesiąc. W ten sposób zamiast wyprzedzać plan, to jak na razie za nim gonię.

Ale powoli daję radę i co najważniejsze - wartość portfela wciąż rośnie, a przynajmniej nie spada drastycznie. Chociaż kto wie co się będzie działo na rynkach po zakończeniu QE2 przez USA. Jeśli giełdy runą w dół to chyba z wielkim hukiem. Ale mnie do analityka daleko - zatem leniwie podążam za trendem :)

W kwietniu również przyłożyłem się bardziej do rynku Forex. Jakby nie było - jest to bardziej elastyczny rynek o większej zmienności niż giełdy. Przysiadłem z koncepcją uprawiania skalpingu i daytradingu. Jak na razie o efektach nie można mówić, bo jest to zbyt krótki czas - ledwo 2 tygodnie aktywnego tradingu z przerwami. Cieszy fakt, że póki co bilans jest powyżej zera. (Może niebawem więcej napiszę na ten temat... Myślę nawet nad upublicznieniem wyników. Zobaczymy...)

Tymczasem za dwa dni zaczynam wiosenne urlopowanie i biesiadowanie w Polsce. Miesięczny wyjazd, a co za tym idzie - będzie sporo wydatków ;)) Są one jednak uwzględnione w budżecie rocznym, zatem żadnego zdziwienia nie będzie, a inwestowaniem będę mógł nadal się zajmować bez zgrzytów i przeszkód.

Zatem do usłyszenia niebawem.
Życzę udanego maja.

Marzec 2011 – Podsumowanie

Marzec figlarzec – przyniósł w końcu odbicie z lokalnego dna na wyżyny. Od połowy marca portfel zaczął rosnąć i ostatecznie przebił ostatnie lokalne maksima, wychodząc na plus w poprzednim miesiącu.

Aktualne szczegóły portfela możesz znaleźć w zakładce "Portfel - aktualny stan" w menu na górze strony.



(kliknij aby powiększyć) 

Konsekwencje trzęsienia ziemi w Japonii nie dały się odczuć na wartości portfela, głównie za sprawą tego, że fundusz HSBC Asia Small Companies (ex Japan) inwestuje w rynki azjatyckie z wyłączeniem właśnie Japonii. Dzięki temu po krótkim zamieszaniu na światowych giełdach, indeksy znów zaczęły rosnąć, a wraz z nimi mój portfel.

Zauważyć też należy, że nastąpiła zmiana nazwy funduszu DWS, który został w całości przejęty przez firmę INVESTOR. 

Zamierzam w najbliższym czasie otworzyć konto z dostępem online w innym banku, by mieć możliwość większego wyboru spośród lokat. Akurat mBank w tej dziedzinie nie przoduje...

W planie mam również otwarcie konta IKE u mojego brokera. Elementem docelowym na tym koncie mają być obligacje i ETF. Nie ma to być portfel spekulacyjny, a raczej długoterminowy – tak, by zbytnio nie zaprzątać nim sobie głowy. Ale to dopiero w najbliższym czasie. Najpierw trzeba zgromadzić środki, by w ogóle móc działać.

Póki co – nic nadzwyczajnego nie dzieje się i w najbliższym czasie zapewne się to nie zmieni. Poza faktem, że w maju część środków zgromadzonych na lokacie zostanie przeznaczone na wyjazd urlopowy. Poza tym - regularne wpłaty, konsekwencja i ciągłe dążenie do celu.

Z wiosennym pozdrowieniem
Rekin :))

Powszechny Spis Ludności w UK


  • KIEDY ?
W niedzielę 27 marca 2011 roku
na terenie całej Wielkiej Brytanii odbędzie się Powszechny Spis Ludności.

Spis dotyczy wszystkich mieszkańców Zjednoczonego Królestwa, czyli zawiera: Anglię, Walię, Irlandię Północną oraz Szkocję. Spis jest organizowany przez rząd co 10 lat. Uczestnictwo jest obowiązkowe na podstawie wymogu prawnego, a uchylenie się prowadzi do kary finansowej do 1000£.

  • DLACZEGO ?
Celem Spisu jest uzyskanie danych statystycznych o wszystkich mieszkańcach Królestwa oraz ich zapotrzebowaniach społecznych. Dane te mają na celu pomóc rządowi brytyjskiemu w kształtowaniu i dostosowywaniu usług jakie są potrzebne i wymagane przez społeczeństwo.

Jak wiadomo Wielka Brytania jest ośrodkiem wielu różnych grup narodowościowych, etnicznych czy religijnych. Dlatego nie bez przyczyny kładzie się tu szczególny nacisk na to, by każdy mieszkaniec czuł się jak u siebie w domu - nawet jeśli nie urodził się na wyspach.

O benefitach finansowych, ulgach, środkach pomocy społecznej można by zbudować cały portal informacyjny – jest tutaj tego naprawdę sporo. Korzystają oczywiście wszyscy – nie tylko Polacy ;). Znam wielu mieszkających tu rodaków, którzy w niedługim czasie otrzymali spółdzielcze mieszkanie naprawdę za grosze, albo takich którzy regularnie otrzymują pomoc finansową z tytułu braku pracy, wychowywania dzieci czy innych problemów zdrowotnych lub życiowych. Co ważne - nie jest to kwota wystarczająca zaledwie "na waciki"...

Oczywiście pieniądze nie leżą tu na ulicy, ale każdy kto spełnia wymagania taką pomoc otrzyma. Do tego dochodzi opieka zdrowotna, społeczna, szkolnictwo, mieszkalnictwo, infrastruktura.

  • JAK ?
Każde domostwo otrzyma listem ankietę do wypełnienia, którą należy bezpłatnie odesłać w załączonej kopercie. Jeśli pod danym adresem zamieszkuje więcej niż 6 osób, można zamówić kolejne kopie, które zostaną nadesłane pocztą. Druga możliwość to oczywiście Internet.

  • GDZIE ?
Strona rządowa Powszechnego Spisu Ludności w UKhttp://www.census.gov.uk
Pomoc i informacje dostępne w ponad 50 językach:       http://help.census.gov.uk
Video informacyjne na YouTube w języku polskim:         http://www.youtube.com - [link]
Więcej info w popularnym serwisie Goniec.com:             http://goniec.com/spis-powszechny-w-uk

  • Moim zdaniem…
Muszę szczerze przyznać, że jestem zaskoczony skalą tego całego przedsięwzięcia. W sumie na informację o Spisie trafiłem przypadkowo, przeszukując Internet pod kątem podatków w UK. Co ciekawe – szacuje się, że rząd brytyjski wyda na tę akcję ponad 500 milionów funtów!

I tu z przekorą muszę napisać, że poza wieloma minusami (jak w każdym kraju zresztą) w UK jednak faktycznie dba się o ludzi. Już sama kwota wydana przez rząd na zdobycie informacji od społeczeństwa po to, by później lepiej mu pomóc, świadczy o dobrym podejściu rządu do swoich mieszkańców.

Czy zatem wypełnię ankietę?
Oczywiście - choćby po to, by żyło się lepiej… ale w UK...


PIT 38 - zeznaję prawdę (online)

W końcu mam to za sobą!

Obawiałem się, że wypełnienie PIT'u przysporzy mi więcej kłopotów i szczerze obawiałem się podejść do tego tematu. Dlaczego? Ano dlatego, że po kilku latach spędzonych w UK, kompletnie zapomniałem "czym to się je" te całe PIT'y... Na szczęście polski US wyszedł podatnikom na przeciw i skorzystałem z możliwości rozliczenia się przez internet.

W sumie zajęło mi to 1 godzinę. Wliczając w to pobieżny przegląd tematu w internecie (zawsze trzeba być czujnym, czy aby od wczoraj nie obowiązuje jakiś inny przepis czy ustawa - w Polsce wszystko możliwe ;-), doliczając do tego przeczytanie instrukcji obsługi oraz instalację samego programu.

Jako, że od lat pracuję i rozliczam się w UK, w moim obowiązku było wypełnienie tylko formularza PIT 38. Sam PIT 8C od mojego brokera dostarczyła mi rodzina z Polski. Trochę okrężna droga - ale skuteczna.

W praktyce okazała się to całkiem przyjazna aplikacja. Po wypełnieniu wszystkich pół i wysłaniu deklaracji, aż zdziwiłem się kiedy po kilku sekundach otrzymałem potwierdzenie weryfikacji i przyjęcia formularza! Formularze wydrukowane i zarchiwizowane do teczek.


Zatem jeden kłopot z głowy - można odhaczyć  :))

 (kliknij aby powiększyć)


Mam tylko nadzieję, że kwota przychodów z poprzedniego i obecnie rozliczanego roku podatkowego równa ZERO (nie mylić z zyskami kapitałowymi) i brak PIT'u 36 (czy tam 37) nie zwróci uwagi nadgorliwych urzędników z US i nie będę musiał się osobiście stawiać w moim rodzimym urzędzie...

Update techniczny - adresy

Pojawiły się problemy związane z możliwością podpięcia mojego bloga pod różne czytniki RSS i inne tego typu serwisy czy soft. Faktycznie ponad miesiąc temu zmieniłem łącze do FeedBurner'a nie zmieniając go jednocześnie w profilu Blogger'a. Dzięki za info! Błąd (literówkę) wyłapałem i już poprawiłem.

W związku z tym podaję poniższe adresy dla tych, którzy chcieliby zaktualizować dostęp do moich wpisów:



Pozdrawiam!  ;))

Luty 2011 - Podsumowanie

Luty nie przyniósł znaczących zmian w wartości portfela. Jednak po dość znacznych spadkach w styczniu - luty mogę uznać za miesiąc przejściowy. Po dużych wahaniach wartość portfela powróciła do punktu wyjścia.

Portfel Inwestycyjny - Luty 2011 r.

Od początku roku wszystkie akcyjne fundusze ostro zniżkują, co też przekłada się na znaczący spadek całości portfela. Jak na razie wytrzymałem tą obsuwę przyglądając się tylko jak wykresy zaliczają kolejne dołki. Jeżeli jest to zmiana trendu na tych rynkach to prędzej czy później powrócimy do wybijania kolejnych dołków.

Czarną owcą okazał się DWS Indie i Chiny. Po spadkach powrócił na poziomy, za które kupowałem jego jednostki ponad rok temu. Jeśli spadki będą kontynuowane, to zamierzam się go pozbyć i zapomnieć. Ostatecznie stracę rok czasu i wyjdę na zero. Jak na razie w ostatnim tygodniu nastąpiło lekkie odbicie. Zobaczymy zatem czy to koniec korekty wzrostów, czy już może korekta nowego trendu spadkowego.

  • WNIOSKI:     wymagana szybsza reakcja, zauważając sporą obsuwę w styczniu.
  • PLANY:   transfer portfela do funduszy zrównoważonych i pieniężnych oraz zwiększanie zaangażowania w bardziej bezpiecznych funduszach.